Na dole stali chłopacy, Louis patrzył się na ciebie jakby cię widział pierwszy raz, ale on poznając ciebie mógł nie kojarzyć rzeczywistości. Niall szukał czegoś w lodówce, a Liam z Harrym stali jak wryci, bo nie wierzyli, że Zayn sobie kogoś znalazł.
Lou: ej stary, a skąd bierzesz takie dupy - Harry pociągnął go z łokcia w brzuch - sorry takie dziewczyny.
Z: jakbyś tyle nie pił to byś wiedział.
Lou: kiedy niby?
H: ostatnia impreza u nas.
Lou: to ta po której El się do mnie nie odzywa?
all: yes.
An: już się nagadaliście?
H: ano tak, cały czas tu jesteś, a my o tobie zapomnieliśmy.
An: to ja lepiej zajmę się śniadaniem, Zayn chcesz?
Z: tak i zrób Niallowi chłopak cię polubi.
N: z chęcią zjem.
Ruszyłaś w stronę kuchni i zaczęłaś smażyć naleśniki, zrobiłaś ich chyba tonę. Nie tylko wy we trójkę je zjedliście, ale i pozostała część chłopaków. Po śniadaniu każdy poszedł robić co innego tylko ty i Zayn zostaliście siedząc na tarasie przy stole.
- to co robimy coś czy się zmywamy i przychodzimy na gotowe?
- a możemy ich zostawić, żadne nieszczęście albo coś się nie stanie?
- Liam nad nimi czuwa, nie masz o co się martwić.
- no to ja się tylko ubiorę.
- rzeczy masz przy kominku, a ja czekam przy samochodzie.
Po chwili ubrana stałaś w progu domku i przez jakiś czas przyglądałaś jak chłopacy rozmawiali między sobą, co chwilę było słychać ich urocze śmiechy. Gdy Zayn cię zauważył uśmiechnęłaś się od ucha do ucha i poszłaś w jego kierunku.
Lou: jak zawsze coś do roboty Malik ucieka.
Z: oj już nie użalaj się nad sobą.
An: zawsze możemy zostać.
Z: nie, nie chcesz z nimi organizować imprezy.
H: dzięki, tacy źli to my nie jesteśmy.
Z: ale wyjdzie na to, że jak zawsze zabierzecie się za organizację godzinę przed, a po dwudziestu minutach stwierdzicie, że trzeba się wypindrzyć.
L: tylko ty tak robisz.
Z: ciii.. my już jedziemy.
*w samochodzie*
- to co zawieziesz mnie, a potem po mnie przyjedziesz?
- dokładnie tak, chyba o 5 p.m. będziesz gotowa?
- szmat czasu, uwierz mi będę zrobiona na bóstwo.
Dalej jadąc samochodem śpiewaliście wspólnie piosenki, które leciały w radiu. Gdy podjechaliście pod dom, Zayn wysiadł z samochodu i jak na dżentelmena przystało otworzył ci drzwi. Chciałaś mu się odwdzięczyć za cały wczorajszy dzień i wieczór, pocałowałaś go bardzo namiętnie, akurat jak się całowaliście do domu wracała Adrianna
Ad: nono, gołąbeczki sobie gruchają, to ja wam nie przeszkadzam.
An: nie przeszkadzasz nam, ja właśnie już idę .
Z: cześć słońce, to o piątej będę.
*Zayn odjechał*
Ad: czyli ty też będziesz na tej całej imprezie, tak?
An: tak.
Ad: i książę na białym koniu, ubrany zapewne jak bóg seksu przyjedzie swoim czarnym mercedesem.
An: liczysz na podwózkę?
Ad: nie, bo Harry ma przyjechać po mnie.
Weszłyście do mieszkania, pierwsze co to skierowałaś się pod prysznic, był 12 miałaś jeszcze trochę czasu. Usiadłaś w kuchni przy stoliku, napiłaś się kawy i przeglądałaś najpierw pocztę, a potem nowe wydanie Vouge. Tak bardzo cię to wszystko pochłonęło, że o 3 p.m. się zorientowałaś i zaczęłaś szykować na imprezę. Znowu wzięłaś szybki prysznic, wysuszyłaś włosy i ubrałaś szlafrok, następnie ślęczałaś przed szafą zastanawiając w co się ubrać.
czwartek, 17 stycznia 2013
piątek, 11 stycznia 2013
Rozdział 9.
On chciał zadać ci pytanie, na które twoje serce czekało od tamtego wydarzenia na imprezie, ale zamiast przejść do tego to długo owijał w bawełnę.
-ostatnio jesteśmy ze sobą bardzo blisko, co napawa mnie ogromnym szczęściem, ale chciałbym tego szczęścia doświadczyć jeszcze więcej, więc mam takie pytanie, czy zechciałabyś żebyśmy spróbowali być razem?
- zaskoczyłeś mnie, nie wiem czego chcę. moje serce chce ciebie, ale rozum mi mówi, że warto poczekać, boże gadam głupoty nigdy nie kieruję się rozumem, trzeba spróbować.
Pocałowałaś go w usta, a następnie się w niego wtuliłaś, chciałaś zasnąć, bo byłaś bardzo zmęczona, ale to wszystko nie dawało ci spokoju. Miałaś wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałaś się po ostatnim rozstaniu, a jeśli ten też ciebie zostawi. Te wszystkie myśli krążyły ci w głowie. Nie mogłaś zasnąć, przewracałaś się z boku na bok, aż w końcu obudziłaś Zayna.
-kochanie wszystko w porządku?
-tak, tylko jakoś spać nie mogę, to chyba dlatego, że jesteśmy na zupełnym odludziu.
-jak chcesz to możemy teraz wracać do Londynu.
-daj spokój tutaj jest dobrze.
-jest dobrze a spać nie możesz. chodź przytul się, zawsze możemy porozmawiać.
Przegadaliście w taki o to sposób całą noc i zasnęliście dopiero o 7. Dość szybko obudził was dzwonek do drzwi.
- Zayn, kto to może być?
- nie mam pojęcia, otworzę to zobaczę - powoli się podnosi - a gdzie moje rzeczy?
- nie wiem, tam gdzieś w kącie.
-ostatnio jesteśmy ze sobą bardzo blisko, co napawa mnie ogromnym szczęściem, ale chciałbym tego szczęścia doświadczyć jeszcze więcej, więc mam takie pytanie, czy zechciałabyś żebyśmy spróbowali być razem?
- zaskoczyłeś mnie, nie wiem czego chcę. moje serce chce ciebie, ale rozum mi mówi, że warto poczekać, boże gadam głupoty nigdy nie kieruję się rozumem, trzeba spróbować.
Pocałowałaś go w usta, a następnie się w niego wtuliłaś, chciałaś zasnąć, bo byłaś bardzo zmęczona, ale to wszystko nie dawało ci spokoju. Miałaś wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałaś się po ostatnim rozstaniu, a jeśli ten też ciebie zostawi. Te wszystkie myśli krążyły ci w głowie. Nie mogłaś zasnąć, przewracałaś się z boku na bok, aż w końcu obudziłaś Zayna.
-kochanie wszystko w porządku?
-tak, tylko jakoś spać nie mogę, to chyba dlatego, że jesteśmy na zupełnym odludziu.
-jak chcesz to możemy teraz wracać do Londynu.
-daj spokój tutaj jest dobrze.
-jest dobrze a spać nie możesz. chodź przytul się, zawsze możemy porozmawiać.
Przegadaliście w taki o to sposób całą noc i zasnęliście dopiero o 7. Dość szybko obudził was dzwonek do drzwi.
- Zayn, kto to może być?
- nie mam pojęcia, otworzę to zobaczę - powoli się podnosi - a gdzie moje rzeczy?
- nie wiem, tam gdzieś w kącie.
*oczami Zayna*
Ciekawe kto nam zawraca głowę o tej porze, jak do będzie jakiś głupi żart to zabiję. Otwierając drzwi ujrzałem przede mną tych czterech debili, co zwą się moim braćmi od kilku lat.
Z: co w tu robicie? mówiłem, że ja zajmuję domek.
H: siema stary, ale dzisiaj jest nasz doroczna impreza nad jeziorem.
Z: cholera, zapomniałem. to wejdźcie, ale pod żadnym pozorem nie wchodźcie na górę, proszę
W tej chwili oddaliłem się od chłopaków i pobiegłem szybko do mojej sypialni, ale za moimi plecami słyszałem głos Louisa jak mówił do chłopaków, że dziki seks był w nocy. Szybko wbiegłem do sypialni, a tam spała naga Anto.
- kochanie, obudź się. chwilowa zmiana planów.
- jeszcze pięć minut mamo.
- ale musisz teraz wstać, tam na dole jest czterech chłopaków, których ledwo znasz.
- a możesz mi to wytłumaczyć?
- dzisiaj jest nasza doroczna impreza nad jeziorem i już przyjechali, żeby wszystko przygotować, a ja kompletnie o tym zapomniałem, więc ubierz się i zejdź do nas na dół i radzę ci się pośpieszyć, bo jak chcesz zjeść śniadanie, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że Niall zaraz wszystko zje.
- dobra, to daj mi pięć minut, a będę gotowa.
*moimi oczami*
No to fajnie się urządziłam, zaraz będą gadać co my tu robiliśmy. Dobra, nie ma co, trzeba się ubrać. Kurczę, moje ciuchy są na dole, pozostaje założyć mi bluzkę Zayna, a na dresy za gorąco. Trudno poświęcę im tym co mam najlepsze.
Szybko nałożyłaś na siebie jego bluzkę, była akurat zakrywająca twoją pupę i związałaś włosy w koka, i poszłaś na dół.
_____________
wychodzi na to, że teraz zawsze będę pisać w piątki. teraz trzeba trochę spowolnić akcję, ponieważ około 20 rozdziału pojawi się taki wątek na którym będzie opierać się cały blog. xoxo
piątek, 4 stycznia 2013
Rozdział 8.
A potem to już 'sex now'. Byliście tacy szczęśliwi i niezależni od świata, który biegł. Byliście w sobie zakochani. Leżeliście nago na trawie przykryci tylko kocem. Odpoczywałaś na jego klatce piersiowej wsłuchując się w rytm bicia jego serca. Byłaś taka spokojna wiedząc, że masz obok siebie chłopaka swoich marzeń. Czułaś się po prostu spełniona.
Przypadkiem udało ci się usnąć, a Zayn nie chciał cię budzić. Więc leżeliście tak bezczynnie do wieczora. Nagle obudziły cię delikatne kropelki na twarz. W skrócie mówiąc obudził cię deszcz.
Z: musimy się zbierać, to chyba twoje rzeczy - mówił nie odrywając od ciebie wzroku - masz takie idealne ciało, mógł bym je podziwiać godzinami.
An: już nie przesadzaj, lepiej się pośpiesz bo znowu ci się rozwalą włosy. *śmiech*
Z: widzę, że komuś się śpiesz bardzo do domu.
An: mi się nigdzie nie śpieszy tylko nie chcę tutaj moknąć.
Z: to mam pomysł, zostaniemy w domku, coś tam do jedzenia nam zostało zjemy na kolacje i na śniadanie też coś się znajdzie. otworzymy wino i obejrzymy jakiś film z naszej biblioteczki.
An: to ten dom jest waszej piątki?
Z: tak, kupiliśmy go kiedyś, już nie jedną imprezę wytrzymał. dobre wspomnienia mam z nim, a teraz będę miał jeszcze lepsze.
An: jak zwykle mi słodzisz kotku.
Z: czyli oficjalnie jesteśmy razem ?
An: no nie wiem, wszystko zależy od dzisiejszej nocy - mówiąc to zmierzyłaś go wzrokiem z góry na dół i poszłaś w samej bieliźnie w stronę domku.
Wchodząc po schodach jak zwykle delikatnie ruszałaś pupą co wzbudzało u Zayna pożądanie. Chciałaś być jak najbardziej zmysłowa bo wiedziałaś, że to wyjątkowy wieczór. Wieczór przełomu. Nigdy wcześniej nie byłaś z chłopakiem ledwo go znając, ale wiedziałaś, że twój brat jemu ufa i jest to godny chłopak do ulokowania uczuć.
Zayn przyniósł ci jakieś dresy i koszulkę jako piżamę. Usiedliście na kanapie. On wyciągnął butelkę wina i włączył jakąś spokojną, melancholijną muzykę. Czasem lubiłaś takiej posłuchać, bo dobrze się przy niej rozmawia. Sącząc wino rozmawialiście o wszystkim przez kilka godzin dzięki temu mogłaś go jeszcze bardziej poznać. Potem obejrzeliście 'Pretty Woman' , uwielbiałaś ten film. Był tak piękną historią o miłości, że zawsze mając złamane serce do niego wracałaś, ale tym razem to był wyjątek. Podczas napisów usnęłaś na jego ramieniu. Wtedy wziął cię jak najdelikatniej umiał na ręce i zaniósł do sypialni, ale ty się wybudziłaś ze snu.
An: czyli tak kończymy dzisiejszy dzień?
Z: a masz jakieś inne propozycje?
An: nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. owszem mam jedną bardzo szczególną, już nawet jesteśmy bardzo w tym doświadczeni.
Rzuciłaś się na niego jak napalona. Nie chciałaś czekać i bawić się w jakąś głupią grę wstępną. Owijać w bawełnę, albo coś w tym stylu po prostu przeszłaś do konkretu. Ściągnęłaś koszulkę i rzuciłaś ją w kąt potem już leciał kolejne część waszej garderoby. Zayn był taki czuły jak to robił. Miałaś do niego pełne zaufanie. Położyłaś się na plecach i czekałaś aż on zrobi ci dobrze. Była to tak rozkoszna chwila, że przypomniały ci się twoje najlepsze wakacje w życiu jakie spędziłaś. Tak bardzo tęskniłaś za gronem rodzinnym, ale w tym momencie działy się inne rzeczy. Ni stąd ni zowąd, Zayn położył się i powiedział: 'wskakuj mała, teraz ty się staraj' po prostu kazał ci go ujeżdżać.Po długim czasie różnych kombinacji opadliście swobodnie na łóżko, a on zadał ci pytanie:...
_________
nie wiem czy pisałam, ale moim postanowieniem noworocznym jest pisanie tutaj chociaż raz w tygodniu. jak widzicie wszystko się w miarę szybko, ale nie martwcie się pomysł mi się długo nie wyczerpie, bo z czasem pojawią się nieprzewidywane komplikacje. xoxo
Przypadkiem udało ci się usnąć, a Zayn nie chciał cię budzić. Więc leżeliście tak bezczynnie do wieczora. Nagle obudziły cię delikatne kropelki na twarz. W skrócie mówiąc obudził cię deszcz.
Z: musimy się zbierać, to chyba twoje rzeczy - mówił nie odrywając od ciebie wzroku - masz takie idealne ciało, mógł bym je podziwiać godzinami.
An: już nie przesadzaj, lepiej się pośpiesz bo znowu ci się rozwalą włosy. *śmiech*
Z: widzę, że komuś się śpiesz bardzo do domu.
An: mi się nigdzie nie śpieszy tylko nie chcę tutaj moknąć.
Z: to mam pomysł, zostaniemy w domku, coś tam do jedzenia nam zostało zjemy na kolacje i na śniadanie też coś się znajdzie. otworzymy wino i obejrzymy jakiś film z naszej biblioteczki.
An: to ten dom jest waszej piątki?
Z: tak, kupiliśmy go kiedyś, już nie jedną imprezę wytrzymał. dobre wspomnienia mam z nim, a teraz będę miał jeszcze lepsze.
An: jak zwykle mi słodzisz kotku.
Z: czyli oficjalnie jesteśmy razem ?
An: no nie wiem, wszystko zależy od dzisiejszej nocy - mówiąc to zmierzyłaś go wzrokiem z góry na dół i poszłaś w samej bieliźnie w stronę domku.
Wchodząc po schodach jak zwykle delikatnie ruszałaś pupą co wzbudzało u Zayna pożądanie. Chciałaś być jak najbardziej zmysłowa bo wiedziałaś, że to wyjątkowy wieczór. Wieczór przełomu. Nigdy wcześniej nie byłaś z chłopakiem ledwo go znając, ale wiedziałaś, że twój brat jemu ufa i jest to godny chłopak do ulokowania uczuć.
Zayn przyniósł ci jakieś dresy i koszulkę jako piżamę. Usiedliście na kanapie. On wyciągnął butelkę wina i włączył jakąś spokojną, melancholijną muzykę. Czasem lubiłaś takiej posłuchać, bo dobrze się przy niej rozmawia. Sącząc wino rozmawialiście o wszystkim przez kilka godzin dzięki temu mogłaś go jeszcze bardziej poznać. Potem obejrzeliście 'Pretty Woman' , uwielbiałaś ten film. Był tak piękną historią o miłości, że zawsze mając złamane serce do niego wracałaś, ale tym razem to był wyjątek. Podczas napisów usnęłaś na jego ramieniu. Wtedy wziął cię jak najdelikatniej umiał na ręce i zaniósł do sypialni, ale ty się wybudziłaś ze snu.
An: czyli tak kończymy dzisiejszy dzień?
Z: a masz jakieś inne propozycje?
An: nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. owszem mam jedną bardzo szczególną, już nawet jesteśmy bardzo w tym doświadczeni.
Rzuciłaś się na niego jak napalona. Nie chciałaś czekać i bawić się w jakąś głupią grę wstępną. Owijać w bawełnę, albo coś w tym stylu po prostu przeszłaś do konkretu. Ściągnęłaś koszulkę i rzuciłaś ją w kąt potem już leciał kolejne część waszej garderoby. Zayn był taki czuły jak to robił. Miałaś do niego pełne zaufanie. Położyłaś się na plecach i czekałaś aż on zrobi ci dobrze. Była to tak rozkoszna chwila, że przypomniały ci się twoje najlepsze wakacje w życiu jakie spędziłaś. Tak bardzo tęskniłaś za gronem rodzinnym, ale w tym momencie działy się inne rzeczy. Ni stąd ni zowąd, Zayn położył się i powiedział: 'wskakuj mała, teraz ty się staraj' po prostu kazał ci go ujeżdżać.Po długim czasie różnych kombinacji opadliście swobodnie na łóżko, a on zadał ci pytanie:...
_________
nie wiem czy pisałam, ale moim postanowieniem noworocznym jest pisanie tutaj chociaż raz w tygodniu. jak widzicie wszystko się w miarę szybko, ale nie martwcie się pomysł mi się długo nie wyczerpie, bo z czasem pojawią się nieprzewidywane komplikacje. xoxo
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Rozdział 7.
Ten nieśmiały pocałunek przemienił się w zmysłowe zbliżenie. Na jego twarzy pojawiło się ogromne szczęście, ale na twojej jednak zakłopotanie.
An: przepraszam, to nie tak miało być.
Z: mi się bardzo podobało - na twojej twarzy pojawiały się coraz większe rumieńce.
An: no skoro tak, to może kiedyś to powtórzymy. Gdzie mnie zabierasz ?
Z: niespodzianka.
An: nie lubię niespodzianek, mój brat mi zniszczył psychikę swoją niespodzianką.
Z: to znaczy?
An: w moje urodziny, kazał mi zamknąć oczy i stwierdził, że to będzie niespodzianka, była owszem, ale bardzo nieudana. Kupił mi węża na urodziny.
Z: nie martw się, nie będzie żadnych węży.
An: chyba mogę ci zaufać.
Jechaliście jakąś leśną drogą. Było bardzo ciepło, świeciło mocno słońce. Jechaliście czarnym kabrioletem. Czułaś powiew letniego wiatru we włosach. Chciało ci się śmiać jak patrzyłaś na rozwiane włosy Malika i jego grymas na twarzy. Dojechaliście na miejsce, był to mały domek letniskowy nad jeziorem.
Z: jesteśmy na miejscu.
An: jesteś pewien, że nie ma tu węży?
Z: sprawdzałem, trochę zaufania do mnie.
An: dobrze, dobrze. Lepiej popraw sobie włosy bo ci się rozwaliły.
Z: ciiiiiiiiii... chodź do domku
An: to jest jakaś prośba z podtekstem?
Z: mówiłem trochę zufania.
An: już siedzę cicho i nic nie mówię.
Z: no to chodź.
Weszliście do domku, był bardzo nowocześnie urządzony. Z salonu było wejście na taras, a z tarasu były schody wprost prowadzące nad jezioro.
An: Uroczy widok.
Z: a teraz poczekaj chwilę przyniosę coś z samochodu.
An: proszę nie zostawiaj mnie tu samej - powiedziałaś to za późno, bo on już zniknął z twojego pola widzenia.
po chwili Z: już jestem, czemu jesteś taka wystraszona?
An: bo mnie tu samą zostawiłeś, a trochę się boję, bo nie ma tu żadnej żywej duszy.
Z: przepraszam, ale to bezpieczna okolica. Tutaj mam trochę jedzenia. Jemu ty czy na plaży ?
An: na plaży.
Z: to chodź wezmę tylko jakiś koc z sypialni.
Poszliście na plażę. Rozłożyliście tam czerwony koc w kratę, rozłożyliście całą zawartość koszyka i delektowaliście się lunchem na łonie natury. Nagle w jednym momencie sięgnęliście po sok. Wasze dłonie się spotkały w jednym miejscu. Wasz wzrok skupił się na sobie. Patrzyliście sobie głęboko w oczy. A potem to już....
________
CDN, no cóż mam zarąbisty pomysł na dalej. może będzie +18. a więc ja wam życzę pomyślności w nowym roku, i wspomnę wam, że jednym z moich postanowień jest blog. mam zamiar w przyszłym roku częściej tu zaglądać. xoxo HAPPY NEW YEAR
An: przepraszam, to nie tak miało być.
Z: mi się bardzo podobało - na twojej twarzy pojawiały się coraz większe rumieńce.
An: no skoro tak, to może kiedyś to powtórzymy. Gdzie mnie zabierasz ?
Z: niespodzianka.
An: nie lubię niespodzianek, mój brat mi zniszczył psychikę swoją niespodzianką.
Z: to znaczy?
An: w moje urodziny, kazał mi zamknąć oczy i stwierdził, że to będzie niespodzianka, była owszem, ale bardzo nieudana. Kupił mi węża na urodziny.
Z: nie martw się, nie będzie żadnych węży.
An: chyba mogę ci zaufać.
Jechaliście jakąś leśną drogą. Było bardzo ciepło, świeciło mocno słońce. Jechaliście czarnym kabrioletem. Czułaś powiew letniego wiatru we włosach. Chciało ci się śmiać jak patrzyłaś na rozwiane włosy Malika i jego grymas na twarzy. Dojechaliście na miejsce, był to mały domek letniskowy nad jeziorem.
Z: jesteśmy na miejscu.
An: jesteś pewien, że nie ma tu węży?
Z: sprawdzałem, trochę zaufania do mnie.
An: dobrze, dobrze. Lepiej popraw sobie włosy bo ci się rozwaliły.
Z: ciiiiiiiiii... chodź do domku
An: to jest jakaś prośba z podtekstem?
Z: mówiłem trochę zufania.
An: już siedzę cicho i nic nie mówię.
Z: no to chodź.
Weszliście do domku, był bardzo nowocześnie urządzony. Z salonu było wejście na taras, a z tarasu były schody wprost prowadzące nad jezioro.
An: Uroczy widok.
Z: a teraz poczekaj chwilę przyniosę coś z samochodu.
An: proszę nie zostawiaj mnie tu samej - powiedziałaś to za późno, bo on już zniknął z twojego pola widzenia.
po chwili Z: już jestem, czemu jesteś taka wystraszona?
An: bo mnie tu samą zostawiłeś, a trochę się boję, bo nie ma tu żadnej żywej duszy.
Z: przepraszam, ale to bezpieczna okolica. Tutaj mam trochę jedzenia. Jemu ty czy na plaży ?
An: na plaży.
Z: to chodź wezmę tylko jakiś koc z sypialni.
Poszliście na plażę. Rozłożyliście tam czerwony koc w kratę, rozłożyliście całą zawartość koszyka i delektowaliście się lunchem na łonie natury. Nagle w jednym momencie sięgnęliście po sok. Wasze dłonie się spotkały w jednym miejscu. Wasz wzrok skupił się na sobie. Patrzyliście sobie głęboko w oczy. A potem to już....
________
CDN, no cóż mam zarąbisty pomysł na dalej. może będzie +18. a więc ja wam życzę pomyślności w nowym roku, i wspomnę wam, że jednym z moich postanowień jest blog. mam zamiar w przyszłym roku częściej tu zaglądać. xoxo HAPPY NEW YEAR
czwartek, 27 grudnia 2012
Rozdział 6.
Minęły dwa sygnały. Z słuchawki było słychać zachrypnięty głoś Harrego.
An: oj sorry chyba pomyliłam się.
H: nie, nie jeśli to ty Anto to dobrze dzwonisz, po prostu odebrałem bo Zayn nie może w tym momencie. Ale przekaże jemu, że dzwoniłaś.
An: będę wdzięczna.
Odłożyłaś telefon na komodę i poszłaś wziąć szybki prysznic. W tym czasie twój telefon znowu dzwonił. Za drugim razem przyniosła ci do łazienki Ada, bo miała dość tego dzwonienia.
Z:cześć, chyba jestem zbyt nachalny. Cały czas się zdzwonić nie możemy.
An: no chyba coś było nam nie pisane.
Z: dzwonię, bo chciałem się spotkać z tobą.
An: widzę, że zawładnęłam twoimi myślami.
Z: nie tylko, sercem też.
An:co ja mogę tobie na to poradzić ?
Z: jutro o 12 przyjadę po ciebie.
An: a znasz adres?
Z: nie, ale i tak go zdobędę.
An:Tomek dobra rada.
Z: co?
An: nic, nic. Tylko się z ciebie naśmiewam. Wyjdzie jeszcze, że jutro będziesz o mnie wszystko wiedział od Toma.
Z: opłaca się znać twojego brata.
An: dla ciebie tak.
Z: to co jutro o 12 będę po ciebie.
An: aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! - właśnie wleciał ci telefon pod prysznic.
Z: co się stało?
An: nic, nic. Tylko trochę telefon zamoczyłam. Bo tak jakby jestem pod prysznicem.
Z:tak jakby jesteś naga? To może ja zaraz będę ?
An: musisz się nacieszyć wczorajszym seksem, przykro mi szybko się nie powtórzy. Do łatwych to ja nie należę.
Z: no cóż, przeżyję. Jutro się widzimy. Do zobaczenia!
An: paaaa!
Byłaś padnięta, a zarazem przepełniona uczuciami. Miałaś małe latające motyle w brzuchu. Z tych wszystkich emocji nie mogłaś zasnąć, bo już chciałaś kolejny dzień.
Gdy wstałaś o 10 w domu już nie było Ady, pewnie jeszcze nie wróciła od Harrego. Biedna zakochała się. Zjadłaś płatki z jogurtem truskawkowym. Ruszyłaś w kierunku szafy. Chyba 10 min zastanawiałaś w co się ubrać. W końcu zdecydowałaś się na czarne rurki i koszulę dżinsową ze złotymi dżetami na kołnierzyku. Poszłaś do łazienki. Umyłaś, wysuszyłaś i wystylizowałaś włosy. Swoje rzęsy pociągnęłaś delikatnie maskarą. Na policzki nałożyłaś róż, by podkreślić kości policzkowe, dzisiaj wybrałaś błyszczyk. Wolałaś być dziewczęca, a nie pociągająca, bo nie wiadomo co siedzi w główce Zaynowi. Wybiła równo 12, na twoim iPhonie pojawiłaś się nowa wiadomość "czekam z niecierpliwością na dole" ubrałaś szybko czarne Vansy, sięgnęłaś po również czarną torebkę i zamknęłaś za sobą drzwi. Na dole czekał na ciebie wysoki mulat z bukietem czerwonych róż. Przywitałaś go nieśmiałym pocałunkiem w policzek, ale on ruszył twarzą specjalnie i trafiłaś w jego zmysłowe usta.
____________
postaram się w tym roku napisać coś jeszcze. mam ochotę przejść do pewnego wydarzenia co odmieni los bohaterów, ale najpierw musi być przed nimi jeszcze długa droga. see you later xoxo
An: oj sorry chyba pomyliłam się.
H: nie, nie jeśli to ty Anto to dobrze dzwonisz, po prostu odebrałem bo Zayn nie może w tym momencie. Ale przekaże jemu, że dzwoniłaś.
An: będę wdzięczna.
Odłożyłaś telefon na komodę i poszłaś wziąć szybki prysznic. W tym czasie twój telefon znowu dzwonił. Za drugim razem przyniosła ci do łazienki Ada, bo miała dość tego dzwonienia.
Z:cześć, chyba jestem zbyt nachalny. Cały czas się zdzwonić nie możemy.
An: no chyba coś było nam nie pisane.
Z: dzwonię, bo chciałem się spotkać z tobą.
An: widzę, że zawładnęłam twoimi myślami.
Z: nie tylko, sercem też.
An:co ja mogę tobie na to poradzić ?
Z: jutro o 12 przyjadę po ciebie.
An: a znasz adres?
Z: nie, ale i tak go zdobędę.
An:Tomek dobra rada.
Z: co?
An: nic, nic. Tylko się z ciebie naśmiewam. Wyjdzie jeszcze, że jutro będziesz o mnie wszystko wiedział od Toma.
Z: opłaca się znać twojego brata.
An: dla ciebie tak.
Z: to co jutro o 12 będę po ciebie.
An: aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! - właśnie wleciał ci telefon pod prysznic.
Z: co się stało?
An: nic, nic. Tylko trochę telefon zamoczyłam. Bo tak jakby jestem pod prysznicem.
Z:tak jakby jesteś naga? To może ja zaraz będę ?
An: musisz się nacieszyć wczorajszym seksem, przykro mi szybko się nie powtórzy. Do łatwych to ja nie należę.
Z: no cóż, przeżyję. Jutro się widzimy. Do zobaczenia!
An: paaaa!
Byłaś padnięta, a zarazem przepełniona uczuciami. Miałaś małe latające motyle w brzuchu. Z tych wszystkich emocji nie mogłaś zasnąć, bo już chciałaś kolejny dzień.
Gdy wstałaś o 10 w domu już nie było Ady, pewnie jeszcze nie wróciła od Harrego. Biedna zakochała się. Zjadłaś płatki z jogurtem truskawkowym. Ruszyłaś w kierunku szafy. Chyba 10 min zastanawiałaś w co się ubrać. W końcu zdecydowałaś się na czarne rurki i koszulę dżinsową ze złotymi dżetami na kołnierzyku. Poszłaś do łazienki. Umyłaś, wysuszyłaś i wystylizowałaś włosy. Swoje rzęsy pociągnęłaś delikatnie maskarą. Na policzki nałożyłaś róż, by podkreślić kości policzkowe, dzisiaj wybrałaś błyszczyk. Wolałaś być dziewczęca, a nie pociągająca, bo nie wiadomo co siedzi w główce Zaynowi. Wybiła równo 12, na twoim iPhonie pojawiłaś się nowa wiadomość "czekam z niecierpliwością na dole" ubrałaś szybko czarne Vansy, sięgnęłaś po również czarną torebkę i zamknęłaś za sobą drzwi. Na dole czekał na ciebie wysoki mulat z bukietem czerwonych róż. Przywitałaś go nieśmiałym pocałunkiem w policzek, ale on ruszył twarzą specjalnie i trafiłaś w jego zmysłowe usta.
____________
postaram się w tym roku napisać coś jeszcze. mam ochotę przejść do pewnego wydarzenia co odmieni los bohaterów, ale najpierw musi być przed nimi jeszcze długa droga. see you later xoxo
poniedziałek, 24 grudnia 2012
#important
Mam kompletny brak pomysłu, jak i czasu oraz dostępu do komputera, jeszcze w tym roku zapowiada się nowy rozdział. Na razie chcę wam życzyć zdrowych i WESOŁYCH ŚWIĄT! <3
sobota, 8 grudnia 2012
Rozdział 5.
*oczami Zayna*
No tak było zajebiście, ale co z tego, że nie mam z nią żadnego kontaktu. Ona jest taka idealna, cholera. Muszę znaleźć do niej jakiś numer, cokolwiek. Chwila, przecież ona coś mówiła, że dostanę jej numer od jej brata. No tak przecież to siostra Tom'a. Jestem genialny. Teraz znaleźć telefon w tym burdelu. Ku*wa przecież wskoczyłem wczoraj w ciuchach do basenu, a telefon miałem w kieszeni.
Z: Louis pożycz telefon muszę zadzwonić, a mój wczoraj zdechł - krzyczał na cały dom.
Lou: ciszej, głowa mnie boli. Telefon leży gdzieś tam na stoliku.
Z: no cześć Tom, mam prośbę, mógłbyś mi wysłać numer twojej siostry, czekaj jak ona miała na imię, no wiesz Anto. Proszę muszę się z nią skontaktować. Wczoraj skradł bardzo ważną część mojego świata. A dokładnie to jeden organ.
T: słyszę, że ktoś się tu zakochał, pewnie to notuj. Tylko jedna uwaga nie skrzywdź jej jak twój poprzednik, bo wiem gdzie mieszkasz i to ja ciebie wtedy skrzywdzę.
*oczami Anto*
Jak rzuciłaś się do łóżka automatycznie zasnęłaś jak tylko wstałaś, pokręciłaś się trochę po domu, ale dłużej nie mogłaś wytrzymać więc sięgnęłaś po buty do biegania, ubrałaś jakieś leginsy i narzuciłaś na siebie szarą bluzę nike. Wzięłaś iPoda i trzasnęłaś drzwiami. Poszłaś pobiegać w okolicy. Zawsze dawało ci to na tyle spokoju by spokojnie poukładać sobie wszystko w głowie. Biegałaś po parku, patrząc na tych wszystkich zakochańców. Z jednej strony było ci dobrze, bo ten idealny chłopak cię nie zranił, a z drogiej było ci źle bo liczyłaś na coś więcej z jego strony, a zresztą przypominał ci się twój były.
*oczami Zayna*
Kurde dzwonię po raz kolejny, a nawet nie odbierze. Może nie ma co się nakręcać, bo gdzieś wyszła albo śpi, jednak była wczoraj impreza, wypadałoby odespać, za godzinę spróbuję.
*oczami Anto*
Wróciłaś do domu zmęczona po dwu godzinnym wysiłku, postawiłaś wszystko na jedną kartę. Albo się odezwie w ciągu dwóch dni albo sama się za to zabierzesz. Spojrzałaś na telefon, a tam 10 nieodebranych połączeń i trzy wiadomości nagrane na sekretarkę. Włączyłaś pocztę głosową i wsłuchałaś się w wiadomość - Cześć, to ja Zayn. No wiesz, pamiętasz wczorajszą noc. Myślałem dużo nad tym wszystkim co się wydarzyło i chciałbym się z tobą spotkać. Jak tylko możesz to się odezwij będę czekać - słuchając tego przypłynęło do ciebie ogromne szczęście.
An: słuchaj co się stało, wczoraj pamiętasz tego Zayna, taki mulat, zresztą wiesz, bo ty ich tam znasz i wiesz co się wydarzyło między nami. Ogólnie mnie to bolało co się stało, bo nigdy się tak nie zachowywałam, ale on jest idealny i się do mnie odezwał, pomimo tego, że nie dałam mu swojego numeru. Rozumiesz to ? Zależy mu, słuchasz mnie czy nie ?
Ad: co ? nie tak szybko, tak jakby ja szybko mi kac nie przechodzi, nawet jakbym nie wiadomo co robiła.
An: w skrócie Zayn chce się ze mną spotkać.
Ad: dobra rozumiem, to zadzwoń do niego i się umów żaden problem, ja cię teraz sorry, ale idę się położyć albo najpierw do Harrego zadzwonię.
An: jak zawsze pomocna Ada.
Gdy zostałaś sama sięgnęłaś po telefon i wybrałaś jego numer. Minęły dwa sygnały, już się chciałaś rozłączać.
_______________
tak, tak, tak CDN, fajnie, że jest już ponad 1000 odsłon na to czekałam i dlatego na spontanie napisałam kolejny rozdział. liczę na komentarze, bo naprawdę miło zobaczyć w komentarzach co sądzicie o blogu. postaram się jutro albo w ciągu tego tygodnia napisać, a jak nie to za tydzień w sobotę. xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)