sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 13.

*oczami Ady* 

Z: zemdlała, nie mam pojęcia co się stało, wstała z łóżka i od razu opadła na podłogę - krzyczał rozpłakany Zayn.
Ad: Harry dzwoń po pogotowie! szybko! a ty tak nie stój tylko chodź do niej!

Byłam przerażona, widziałam już nie raz jak zabierało ją pogotowie . Zawsze wychodząc po kilku dniach ze szpitala, mówiła, że to zwykłe przemęczenie, ale po każdym takim pobycie była coraz bardziej zamknięta w sobie. Wbiegłaś z Zaynem do pokoju, on ją położył na łóżku i trzymał cały czas za rękę, był jaszcze bardziej przerażony niż ja za pierwszym razem. Nie chciałam go niepokoić, że to już kiedyś się zdarzało.


*oczami Zayna*

Pogotowie przyjechało w miarę szybko, chłopacy na dole nie wiedzieli kompletnie o co chodzi, zaczęli coś krzyczeć, aż w końcu kazałem Harremu zejść na dół, bo ja nie chciałem zostawić Antonelli samej. To było okropne, jak widziałeś, że twojej ukochanej osobie się coś dzieje. Przybyli do pokoju, od razu zabrali się za mierzenie ciśnienia, pulsu itd. Kazali wyjść z pokoju, podłączyli ją do kroplówki i zaczęli wypytywać czy coś wczoraj piła, czy się niczym nie zatruła, czy na nic nie choruje. Ja tylko wiedziałem, że wczoraj oboje dużo wypiliśmy. Zabrali ją do karetki i do najbliższego szpitala. Szybko zabrałem Liama, bo on najmniej pił i pojechaliśmy w kierunku Londynu. Całą drogę się nie odzywałem, nie mogłem wydobyć z siebie słowa, byłem w szoku. Jak zapytali mnie czy na coś choruje zdałem sobie sprawę, że bardzo mało ją znam.

*oczami Antonelli*

Obudziłam się w szpitalu. Obok mnie był już mój lekarz. Wiedziałam, że znowu zapomniałam o mojej chorobie, o której nikt nie wie.
l: znowu się nie oszczędzasz, zdajesz sobie jaka to jest poważna choroba? to nie jest zwykłe przeziębienie ona jest śmiertelna!
An: chcę żyć normalnie, a nie jak osoba, która może umrzeć. każdy kiedyś umiera, na pana też przyjdzie czas, a to, że na mnie wcześniej to już nie pana problem.
l: jestem twoim lekarzem i moim zadaniem jest tobie pomóc, tak przysięgałem.
An: niech pan nie mówi nikomu o moim stanie.
l: jak zwykle i tak będziesz musiała to komuś w końcu powiedzieć, może na przykład dzisiaj temu chłopakowi, co siedzi na zewnątrz?
An: jemu na pewno nie. niech Pan go przyprowadzi.
l: dobrze, ale i tak tu zostaniesz przez tydzień - lekarz wyszedł od ciebie i zwrócił się do mulata siedzącego na korytarzu - może pan wejść.
Z: cześć słoneczko! napędziłaś nam wszystkim stracha. jak się czujesz?
An: dobrze, już lepiej, to tylko zwykłe przemęczenie, poleżę tu trochę , uzupełnią witaminy i wyjdę stąd.
Z: to ja będę codziennie cię odwiedzać. potrzebujesz może czegoś?
An: mógłbyś mi kupić jakieś owoce? ja potem ci oddam pieniądze.
Z: nawet nie myśl o oddawaniu, pieniędzy jednak jesteśmy razem. wiesz, że cię kocham, znam cię krótko, ale jesteś wyjątkowa, nawet jutro mógłbym się z tobą ożenić.
An: jesteś taki uroczy, myślę, że o tym jeszcze czas zadecydować.
W czasie waszej rozmowy do twojej sali wszedł twój brat. A Zayn stwierdził, że pójdzie po te zakupy.
T: który raz w tym roku tu lądujesz?
An: szósty.
T: a mamy lipiec, to średnio prawie co miesiąc. zdajesz sobie, że jest coś nie tak.
An: tak nawet wiem co, tylko nie mów rodzicom, tym bardziej Zaynowi i komu kolwiek.
T: przysięgam, a teraz mów.
An: od roku mam białaczkę.
T:....
An: czemu nic nie mówisz?! ja z tego wyjdę! 
T: po prostu w to nie wierzę, jak to? zawsze byłaś zdrowa? czemu nikt o tym nie wie? przecież możesz umrzeć!
An: nie krzycz, proszę cię, to nic nie pomoże. nie chcę aby się nade mną użalali.
T: ale on cię kocha, on za tobą mógłby skoczyć w ogień, nie rozumiesz tego? zasługuje na odrobinę szczerości.
An: jeśli wyniki będą bardzo złe to mu powiem, ale jak na razie wszystko jest okej. nic mi nie zagraża.
T: zrobisz, jak ze chcesz,ale masz miesiąc i mówię o wszystkim rodzicom, oni też zasługują na szczerość, to oni cię wychowywali, to oni w nocy wstawali jak płakałaś, to oni się cały czas o ciebie martwią.
An: dobrze w ciągu miesiąca o wszystkim się wszyscy dowiedzą. ale daj mi ten miesiąc pożyć pełnią życia jak dotąd żyłam, na razie nie umieram.
T: mam nadzieję, że nie umierasz. ja teraz idę bo muszę to przemyśleć, a z resztą jestem z Haną umówionym, ma dziś wizytę, nie mówiłem ci, ale będziemy rodzicami.
An: tak się cieszę, gratulację braciszku.
Z: z czego się cieszymy?
An; mój starszy braciszek, będzie tatusiem!
Z: stary, nie chwaliłeś się, gratulacje.
T: chcieliśmy poczekać z tym wszystkim do pierwszej wizyty i tak jakoś wyszło, że się wygadałem. dobra ja uciekam, cześć siostrzyczko i się trzymaj!
An: dobrze, ucałuj Hanę.
Z: no to co robimy?
An: Zayn, jak wyjdę ze szpitala wyjedźmy gdzieś razem, Hiszpania, Stany Zjednoczone, Chorwacja, Włochy gdziekolwiek.
Z: dobrze, a może to być dla ciebie niespodzianką.
An: niech będzie, a teraz pozwól, że się zdrzemnę, bo jakoś zmęczona jestem po tej nocy.
Z: słodkich snów i wieczorem wpadnę słoneczko.
An: cześć - pocałowaliście się namiętnie na pożegnanie.
Jednak nie poszłaś spać tylko po chwili przyszedł lekarz.
l: powiedziałaś komuś?
An: tak, brat wie o wszystkim.
l: dzisiaj porobimy wszystkie badania, ale nie obiecuję ci, że twoje życie się nie zmieni, bo zdaje się, że jest gorzej.
An: pożyjemy zobaczymy, raczej w ciągu miesiąca nie umrę.


_________

z jednodniowym opóźnieniem, ale jest! akcja się rozwija, ale jeszcze daleka droga, do pełnego szczęścia Antonelli. xoxo

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 12.

Obudziliście się rano w sypialni Zayna, kompletnie nie wiedząc jak się tam znaleźliście, o dziwo byliście ubrani. Pomyślałaś, że zapewne sami wróciliście na imprezę, a potem poszliście spać jak przyzwoici ludzie. Wstając z łóżka nadepnęłaś na śpiącego jeszcze Nialla, Zayn jedynie zaczął się śmiać.

Z: chłopak miał szczęście, że w nocy się nie pieprzyliśmy.
An: nawet nie żartuj sobie.
Z: przepraszam, wybaczysz?
An: już wybaczyłam kocie.
Z: jak idziesz na dół to uważaj na tych biednych skacowanych ludzi.
An: co mnie inni obchodzą też mam kaca , idę po wodę. też chcesz?
Z: tak, ale weź jej dużo.

Schodząc na dół potykałaś się o puste butelki, zastanawiał cię fakt jak dużo płacili ekipie sprzątającej za ogarnięcie takiego bałaganu, bo wątpiłaś w to, że oni sami to sprzątają. Wzięłaś wodę. Wychodząc z kuchni natknęłaś się na Louisa. 

Lou: dobra teraz mamy czas pogadać na trzeźwo.
An: mam się bać.
Lou: nie, no przecież cię nie zgwałcę, Zayn jest dla mnie jak brat, a na dodatek mam dziewczynę.
An: dobra uspokoiłeś mnie, tylko powiedz o czym chcesz ze mną pogadać.
Lou: tak naprawdę o niczym, taki żart.
An: rozumiem, że masz ogromne poczucie humoru.
Lou: no jednak to ja jestem tym wesołkiem.
An: z reguł najstarszy jest najmądrzejszy i najdojrzalszy u was to chyba odwrotnie
Lou: po trochu, może Harry miał najlepsze oceny w szkole, ale to Liam o nas dba, Harry woli flirtować, Zayn ma swój świat, czyli ciebie, a Niall czeka na księżniczkę z z Disneya.
An: kiedyś się doczeka, a co do Harrego, on jest stały w uczuciach?
Lou: miał kilka dziewczyn, ale ta cała Ada to chyba coś poważnego.
An: mam nadzieję, że nie zranią się nawzajem.
Lou: czemu?
An: Ada lubi sobie poromansować, chociaż odkąd byliście w X-factorze to powtarzała, że Harry będzie jej mężem.
Lou: ach.. te nasze fanki są kochane.
An: tak, tak, nie łudź się, że nią byłam.
Lou: a nie?
An: nie, lubiłam, lubię jak śpiewacie, ale ja nie mam jakiegoś ukochanego zespołu.
Lou: teraz to masz ukochanego piosenkarza.
An: słodki jesteś, a i zespól ulubiony teraz też mam.
Lou: dobra, dobra już mnie tak nie chwal.
An: idę, bo Zayn czeka na wodę.
Lou: a może wiesz gdzie nasz Niall?
An: tak u nas w sypialni.
Lou: bo tak jakby z El pomyliliśmy sypialnie i u niego spaliśmy.
An: trzeba było tyle pić?
Lou: uwierz, że ty i Zayn byliście bardziej napici
An: możliwe, bo nie pamiętam jak wróciliśmy na imprezę.
Lou: właśnie gdzie byliście?
An: nasz słodka tajemnica.
Lou: dobra rozumiem

Po tej rozmowie stwierdziłaś, że Louis to naprawdę fajny chłopak. Wróciwszy do sypialni znowu potknęłaś się o Nialla, ale tym razem się wywaliłaś budząc go. 

N: nie dość, że pół nocy się pieprzyliście przy mnie, kłóciłem się z wami abyście się ubrali to jeszcze mnie budzicie na kacu.
Z: no widzisz nasz mały, słodki Irlandczyk nie miał szczęścia i był tego świadkiem.
An: to nie jest fajna sytuacja.
N: uwierz mi, wy się świetnie bawiliście, ale ja jako świadek to już nigdy więcej.
Z: no ewentualnie kiedyś na naszym ślubie  razem z resztą chłopaków no i Tomem, bo to ona nas poznał.
N: dosyć tych słodkości, wstajemy, jemy i sprzątamy, a potem trzeba się wyleczyć.
Z: tak, na kaca najlepsza jest praca.
An: to wy sami to sprzątacie?
N: tak, bo po ostatniej imprezie ekipa sprzątające stwierdziła, że się tego nie podejmie.
Z: dobra, dobra idź, budzić ludzi, a potem pomyślimy, trzeba się ich pozbyć.
N: a wy co?
Z: my zajmiemy się sobą, chyba, że znowu chcesz być świadkiem?
N: dzięki, ale nie.

Jak Niall wychodził ty próbowałaś się wyrwać z objęć Zayna. Gdy tylko wstałaś, zaszumiało ci w głowie i zaczęło ci się w niej kręcić. Uszłaś kawałek, bo stwierdziłaś, że to od wczorajszego pijaństwa. Przeliczyłaś się, po chwili osunęłaś się na ziemie. Zayn wpadł w panikę. Zaczął tobą lekko potrząsać, ale to nic nie dawało. Wybiegł z pokoju i poleciał obok, a tam zastał nie najmilszy widok. Dookoła pełno spermy i kochającego się Harrego z Adą.

Z: Anto! chodźcie! - krzyczał załamanym głosem mając łzy w oczach.
H: uspokój się!
Ad: co Anto?

___________

to już zajawki głównego wydarzenia, ale do pełnego rozkręcenia akcji to dopiero daleka droga. jak zawsze co piątek nowy rozdział, czasami trochę częściej. pisałam ten rozdział przy TMH i UAN, jak teraz leci More Than This to chce mi się płakać, że oni tyle osiągnęli. xoxo

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 11.

Byłaś już gotowa, ubrana w to: http://www.polyvore.com/cgi/set?id=69204350 , uczesana i pomalowana, teraz tylko czekałaś aż Zayn po ciebie przyjedzie. W mieszkaniu byłaś już sama, bo Harry zdążył przyjechać po Adę. Wybiła piąta, a jego dalej nie było. Wyczekiwałaś w oknie i przechodziły cię czarne myśli, nawet nie zauważyłaś, że pod twoją kamienicę przyjechał czarny mercedes, a z niego wysiadł niezły przystojniak, który po chwili zaczął trąbić, wtedy się ocknęłaś, że Zayn jest cały i czekasz już na ciebie na dole. Sięgnęłaś jeszcze po czarną marynarkę i swoją torebkę. Zakluczyłaś drzwi i udałaś się schodami na dół. Tam czekał na ciebie Zayn opart o samochód, z założonymi rękoma, ubrany w czarne rurki i białą koszulę. Wyglądał jak bóg świata i seksu. Miałaś ochotę aby go przelecieć, teraz, zaraz, tu.

- cześć piękny - powiedziałaś z uśmiechem na twarzy
- odezwała się ta brzydka.
- rzeczywiście ty sam siebie kochasz i uwielbiasz.
- ale lubię też ciebie, ba nawet kocham - pocałował cię tuż za uchem w okolicach twojego tatuażu http://data.whicdn.com/images/34633263/19a_large.jpg

Wsiedliście do samochodu, długo jechaliście w milczeniu, aż w końcu Zayn zatrzymał się w lesie, zgasił samochód i patrzył na ciebie z pożądaniem. Wyczułaś jego intencje, no i odbył się wasz stosunek. Po nim lekko się ogarnęliście i ruszyliście dalej.

- wiesz, że jesteś niesamowita?
- wiem, powtarzałeś mi to już nie raz, a teraz skup się n drodze, bo jesteśmy spóźnieni.
- ale warto się spóźniać z takich przyczyn - złapał twoją dłoń i przyciągnął w kierunku ust, a następnie cmoknął ją.
- z takiego powodu, to zależy z kim, ale jeśli chodzi o ciebie to warto.


Przyjechaliście na miejsce, w okolicach domku było pełno samochodów, a nad jeziorem znajdowało się pełno ludzi. Wysiadając z samochodu w waszym kierunku podeszła grupka znajomych Zayna, przedstawił ci ich. Wydawali się bardzo mili. Następnie poszliście w kierunku domku, by w pokoju Zayna zostawić zbędne rzeczy. Potem to już tylko ruszyliście w kierunku plaży i całego zbiorowiska ludzi. Wypiliście trochę i poszliście tańczyć, o dziwo Zayn był dobrym tancerzem, a na poprzedniej imprezie mówił, że nie najlepiej tańczy. Wypiliście kolejne drinki i poszliście bawić się w samotności gdzieś w głębi lasu. Oczywiście wzieliście jedną butelkę whisky ze sobą i popijaliście ją nawzajem, błądząc w ciemności po lesie znaleźliście się znowu nad jeziorem tylko, że w zupełnie innej części. Usiedliście na małym pomoście i zaczęliście się całować.


- najlepsze co mnie mogło w życiu spotkać, to bycie z tobą - objął cię swoim ramieniem i ci to powiedział patrząc prosto w oczy.
- wyjąłeś mi to z ust. nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa.
- a mogę sprawić, że będziesz jeszcze szczęśliwsza?
- jasne, ty zawsze możesz to robić.





Uśmiechnął się łobuzersko i popchnął cię do wody, na szczęście nie było za głęboko, woda sięgała ci do piersi. Chciałaś się odwdzięczyć Zaynowi i pociągnęłaś go za sobą, zaczęliście się wydurniać, ale nagle przeszliście do bardzo namiętnego pocałunku, który się skończył tym, że wasze ciuchy lądowały na brzegu. Byliście całkiem nadzy. Wiedziałaś, że Zayn boi się pływać, więc specjalnie odpłynęłaś mu na kilka metrów, był strasznie niecierpliwy i popłynął w twoim kierunku przełamując swój strach. Pływaliście tak jeszcze po tej wodzie, aż znaleźliście się znowu tam gdzie jest płytko i się zaczęła powtórka z samochodu. Już sama nie wiedziałaś kiedy byłaś tak szczęśliwa i spełniona.

______

wyjątkowo szybko kolejny rozdział ;* mam tyle pomysłów, ale muszę je powoli realizować, uciekam farbować włosy xoxo

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 10.

Na dole stali chłopacy, Louis patrzył się na ciebie jakby cię widział pierwszy raz, ale on poznając ciebie mógł nie kojarzyć rzeczywistości. Niall szukał czegoś w lodówce, a Liam z Harrym stali jak wryci, bo nie wierzyli, że Zayn sobie kogoś znalazł.

Lou: ej stary, a skąd bierzesz takie dupy - Harry pociągnął go z łokcia w brzuch - sorry takie dziewczyny.
Z: jakbyś tyle nie pił to byś wiedział.
Lou: kiedy niby?
H: ostatnia impreza u nas.
Lou: to ta po której El się do mnie nie odzywa?
all: yes.
An: już się nagadaliście?
H: ano tak, cały czas tu jesteś, a my o tobie zapomnieliśmy.
An: to ja lepiej zajmę się śniadaniem, Zayn chcesz?
Z: tak i zrób Niallowi chłopak cię polubi.
N: z chęcią zjem.

Ruszyłaś w stronę kuchni i zaczęłaś smażyć naleśniki, zrobiłaś ich chyba tonę. Nie tylko wy we trójkę je zjedliście, ale i pozostała część chłopaków. Po śniadaniu każdy poszedł robić co innego tylko ty i Zayn zostaliście siedząc na tarasie przy stole.

- to co robimy coś czy się zmywamy i przychodzimy na gotowe?
- a możemy ich zostawić, żadne nieszczęście albo coś się nie stanie?
- Liam nad nimi czuwa, nie masz o co się martwić.
- no to ja się tylko ubiorę.
- rzeczy masz przy kominku, a ja czekam przy samochodzie.

Po chwili ubrana stałaś w progu domku i przez jakiś czas przyglądałaś jak chłopacy rozmawiali między sobą, co chwilę było słychać ich urocze śmiechy. Gdy Zayn cię zauważył uśmiechnęłaś się od ucha do ucha i poszłaś w jego kierunku.

Lou: jak zawsze coś do roboty Malik ucieka.
Z: oj już nie użalaj się nad sobą.
An: zawsze możemy zostać.
Z: nie, nie chcesz z nimi organizować imprezy.
H: dzięki, tacy źli to my nie jesteśmy.
Z: ale wyjdzie na to, że jak zawsze zabierzecie się za organizację godzinę przed, a po dwudziestu minutach stwierdzicie, że trzeba się wypindrzyć.
L: tylko ty tak robisz.
Z: ciii.. my już jedziemy.

*w samochodzie*
- to co zawieziesz mnie, a potem po mnie przyjedziesz?
- dokładnie tak, chyba o 5 p.m. będziesz gotowa?
- szmat czasu, uwierz mi będę zrobiona na bóstwo.

Dalej jadąc samochodem śpiewaliście wspólnie piosenki, które leciały w radiu. Gdy podjechaliście pod dom, Zayn wysiadł z samochodu i jak na dżentelmena przystało otworzył ci drzwi. Chciałaś mu się odwdzięczyć za cały wczorajszy dzień i wieczór, pocałowałaś go bardzo namiętnie, akurat jak się całowaliście do domu wracała Adrianna

Ad: nono, gołąbeczki sobie gruchają, to ja wam nie przeszkadzam.
An: nie przeszkadzasz nam, ja właśnie już idę .
Z: cześć słońce, to o piątej będę.
*Zayn odjechał*
Ad: czyli ty też będziesz na tej całej imprezie, tak?
An: tak.
Ad: i książę na białym koniu, ubrany zapewne jak bóg seksu przyjedzie swoim czarnym mercedesem.
An: liczysz na podwózkę?
Ad: nie, bo Harry ma przyjechać po mnie.

Weszłyście do mieszkania, pierwsze co to skierowałaś się pod prysznic, był 12 miałaś jeszcze trochę czasu. Usiadłaś w kuchni przy stoliku, napiłaś się kawy i przeglądałaś najpierw pocztę, a potem nowe wydanie Vouge. Tak bardzo cię to wszystko pochłonęło, że o 3 p.m. się zorientowałaś i zaczęłaś szykować na imprezę. Znowu wzięłaś szybki prysznic, wysuszyłaś włosy i ubrałaś szlafrok, następnie ślęczałaś przed szafą zastanawiając w co się ubrać.

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 9.

On chciał zadać ci pytanie, na które twoje serce czekało od tamtego wydarzenia na imprezie, ale zamiast przejść do tego to długo owijał w bawełnę.

-ostatnio jesteśmy ze sobą bardzo blisko, co napawa mnie ogromnym szczęściem, ale chciałbym tego szczęścia doświadczyć jeszcze więcej, więc mam takie pytanie, czy zechciałabyś żebyśmy spróbowali być razem?
- zaskoczyłeś mnie, nie wiem czego chcę. moje serce chce ciebie, ale rozum mi mówi, że warto poczekać, boże gadam głupoty nigdy nie kieruję się rozumem, trzeba spróbować.

Pocałowałaś go w usta, a następnie się w niego wtuliłaś, chciałaś zasnąć, bo byłaś bardzo zmęczona, ale to wszystko nie dawało ci spokoju. Miałaś wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałaś się po ostatnim rozstaniu, a jeśli ten też ciebie zostawi. Te wszystkie myśli krążyły ci w głowie. Nie mogłaś zasnąć, przewracałaś się z boku na bok, aż w końcu obudziłaś Zayna.

-kochanie wszystko w porządku?
-tak, tylko jakoś spać nie mogę, to chyba dlatego, że jesteśmy na zupełnym odludziu.
-jak chcesz to możemy teraz wracać do Londynu.
-daj spokój tutaj jest dobrze.
-jest dobrze a spać nie możesz. chodź przytul się, zawsze możemy porozmawiać.

Przegadaliście w taki o to sposób całą noc i zasnęliście dopiero o 7. Dość szybko obudził was dzwonek do drzwi.

- Zayn, kto to może być?
- nie mam pojęcia, otworzę to zobaczę - powoli się podnosi - a gdzie moje rzeczy?
- nie wiem, tam gdzieś w kącie.

*oczami Zayna* 

Ciekawe kto nam zawraca głowę o tej porze, jak do będzie jakiś głupi żart to zabiję. Otwierając drzwi ujrzałem przede mną tych czterech debili, co zwą się moim braćmi od kilku lat.

Z: co w tu robicie? mówiłem, że ja zajmuję domek.
H: siema stary, ale dzisiaj jest nasz doroczna impreza nad jeziorem.
Z: cholera, zapomniałem. to wejdźcie, ale pod żadnym pozorem nie wchodźcie na górę, proszę

W tej chwili oddaliłem się od chłopaków i pobiegłem szybko do mojej sypialni, ale za moimi plecami słyszałem głos Louisa jak mówił do chłopaków, że dziki seks był w nocy. Szybko wbiegłem do sypialni, a tam spała naga Anto.

- kochanie, obudź się. chwilowa zmiana planów.
- jeszcze pięć minut mamo.
- ale musisz teraz wstać, tam na dole jest czterech chłopaków, których ledwo znasz.
- a możesz mi to wytłumaczyć?
- dzisiaj jest nasza doroczna impreza nad jeziorem i już przyjechali, żeby wszystko przygotować, a ja kompletnie o tym zapomniałem, więc ubierz się i zejdź do nas na dół i radzę ci się pośpieszyć, bo jak chcesz zjeść śniadanie, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że Niall zaraz wszystko zje.
- dobra, to daj mi pięć minut, a będę gotowa.

*moimi oczami*

No to fajnie się urządziłam, zaraz będą gadać co my tu robiliśmy. Dobra, nie ma co, trzeba się ubrać. Kurczę, moje ciuchy są na dole, pozostaje założyć mi bluzkę Zayna, a na dresy za gorąco. Trudno poświęcę im tym co mam najlepsze. 

Szybko nałożyłaś na siebie jego bluzkę, była akurat zakrywająca twoją pupę i związałaś włosy w koka, i poszłaś na dół.

_____________

wychodzi na to, że teraz zawsze będę pisać w piątki. teraz trzeba trochę spowolnić akcję, ponieważ około 20 rozdziału pojawi się taki wątek na którym będzie opierać się cały blog. xoxo

 

piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 8.

A potem to już 'sex now'. Byliście tacy szczęśliwi i niezależni od świata, który biegł. Byliście  w sobie zakochani. Leżeliście nago na trawie przykryci tylko kocem. Odpoczywałaś na jego klatce piersiowej wsłuchując się w rytm bicia jego serca. Byłaś taka spokojna wiedząc, że masz obok siebie chłopaka swoich marzeń. Czułaś się po prostu spełniona.

Przypadkiem udało ci się usnąć, a Zayn nie chciał cię budzić. Więc leżeliście tak bezczynnie do wieczora. Nagle obudziły cię delikatne kropelki na twarz. W skrócie mówiąc obudził cię deszcz.
Z: musimy się zbierać, to chyba twoje rzeczy - mówił nie odrywając od ciebie wzroku - masz takie idealne ciało, mógł bym je podziwiać godzinami.
An: już nie przesadzaj, lepiej się pośpiesz bo znowu ci się rozwalą włosy. *śmiech*
Z: widzę, że komuś się śpiesz bardzo do domu. 
An: mi się nigdzie nie śpieszy tylko nie chcę tutaj moknąć.
Z: to mam pomysł, zostaniemy w domku, coś tam do jedzenia nam zostało zjemy na kolacje i na śniadanie też coś się znajdzie. otworzymy wino i obejrzymy jakiś film z naszej biblioteczki.
An: to ten dom jest waszej piątki?
Z: tak, kupiliśmy go kiedyś, już nie jedną imprezę wytrzymał. dobre wspomnienia mam z nim, a teraz będę miał jeszcze lepsze.
An: jak zwykle mi słodzisz kotku.
Z: czyli oficjalnie jesteśmy razem ?
An: no nie wiem, wszystko zależy od dzisiejszej nocy - mówiąc to zmierzyłaś go wzrokiem z góry na dół i poszłaś w samej bieliźnie w stronę domku.

Wchodząc po schodach jak zwykle delikatnie ruszałaś pupą co wzbudzało u Zayna pożądanie. Chciałaś być jak najbardziej zmysłowa bo wiedziałaś, że to wyjątkowy wieczór. Wieczór przełomu. Nigdy wcześniej nie byłaś z chłopakiem ledwo go znając, ale wiedziałaś, że twój brat jemu ufa i jest to godny chłopak do ulokowania uczuć.

Zayn przyniósł ci jakieś dresy i koszulkę jako piżamę. Usiedliście na kanapie. On wyciągnął butelkę wina i włączył jakąś spokojną, melancholijną muzykę. Czasem lubiłaś takiej posłuchać, bo dobrze się przy niej rozmawia. Sącząc wino rozmawialiście o wszystkim przez kilka godzin dzięki temu mogłaś go jeszcze bardziej poznać. Potem obejrzeliście 'Pretty Woman' , uwielbiałaś ten film. Był tak piękną historią o miłości, że zawsze mając złamane serce do niego wracałaś, ale tym razem to był wyjątek. Podczas napisów usnęłaś na jego ramieniu. Wtedy wziął cię jak najdelikatniej umiał na ręce i zaniósł do sypialni, ale ty się wybudziłaś ze snu.
An: czyli tak kończymy dzisiejszy dzień?
Z: a masz jakieś inne propozycje?
An: nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. owszem mam jedną bardzo szczególną, już nawet jesteśmy bardzo w tym doświadczeni.

Rzuciłaś się na niego jak napalona. Nie chciałaś czekać i bawić się w jakąś głupią grę wstępną. Owijać w bawełnę, albo coś w tym stylu po prostu przeszłaś do konkretu. Ściągnęłaś koszulkę i rzuciłaś ją w kąt potem już leciał kolejne część waszej garderoby. Zayn był taki czuły jak to robił. Miałaś do niego pełne zaufanie. Położyłaś się na plecach i czekałaś aż on zrobi ci dobrze. Była to tak rozkoszna chwila, że przypomniały ci się twoje najlepsze wakacje w życiu jakie spędziłaś. Tak bardzo tęskniłaś za gronem rodzinnym, ale w tym momencie działy się inne rzeczy. Ni stąd ni zowąd, Zayn położył się i powiedział: 'wskakuj mała, teraz ty się staraj' po prostu kazał ci go ujeżdżać.Po długim czasie różnych kombinacji opadliście swobodnie na łóżko, a on zadał ci pytanie:...

_________

nie wiem czy pisałam, ale moim postanowieniem noworocznym jest pisanie tutaj chociaż raz w tygodniu. jak widzicie wszystko się w miarę szybko, ale nie martwcie się pomysł mi się długo nie wyczerpie, bo z czasem pojawią się nieprzewidywane komplikacje. xoxo

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział 7.

Ten nieśmiały pocałunek przemienił się w zmysłowe zbliżenie. Na jego twarzy pojawiło się ogromne szczęście, ale na twojej jednak zakłopotanie.
An: przepraszam, to nie tak miało być.
Z: mi się bardzo podobało - na twojej twarzy pojawiały się coraz większe rumieńce.
An: no skoro tak, to może kiedyś to powtórzymy. Gdzie mnie zabierasz ?
Z: niespodzianka.
An: nie lubię niespodzianek, mój brat mi zniszczył psychikę swoją  niespodzianką.
Z: to znaczy?
An: w moje urodziny, kazał mi zamknąć oczy i stwierdził, że to będzie niespodzianka, była owszem, ale bardzo nieudana. Kupił mi węża na urodziny.
Z: nie martw się, nie będzie żadnych węży.
An: chyba mogę ci zaufać.

Jechaliście jakąś leśną drogą. Było bardzo ciepło, świeciło mocno słońce. Jechaliście czarnym kabrioletem. Czułaś powiew letniego wiatru we włosach. Chciało ci się śmiać jak patrzyłaś na rozwiane włosy Malika i jego grymas na twarzy. Dojechaliście na miejsce, był to mały domek letniskowy nad jeziorem.

Z: jesteśmy na miejscu.
An: jesteś pewien, że nie ma tu węży?
Z: sprawdzałem, trochę zaufania do mnie.
An: dobrze, dobrze. Lepiej popraw sobie włosy bo ci się rozwaliły.
Z: ciiiiiiiiii... chodź do domku
An: to jest jakaś prośba z podtekstem?
Z: mówiłem trochę zufania.
An: już siedzę cicho i nic nie mówię.
Z: no to chodź.

Weszliście do domku, był bardzo nowocześnie urządzony. Z salonu było wejście na taras, a z tarasu były schody wprost prowadzące nad jezioro. 

An: Uroczy widok.
Z: a teraz poczekaj chwilę przyniosę coś z samochodu.
An: proszę nie zostawiaj mnie tu samej - powiedziałaś to za późno, bo on już zniknął z twojego pola widzenia.
po chwili Z: już jestem, czemu jesteś taka wystraszona?
An: bo mnie tu samą zostawiłeś, a trochę się boję, bo nie ma tu żadnej żywej duszy.
Z: przepraszam, ale to bezpieczna okolica. Tutaj mam trochę jedzenia. Jemu ty czy na plaży ?
An: na plaży.
Z: to chodź wezmę tylko jakiś koc z sypialni.

Poszliście na plażę. Rozłożyliście tam czerwony koc w kratę, rozłożyliście całą zawartość koszyka i delektowaliście się lunchem na łonie natury. Nagle w jednym momencie sięgnęliście po sok. Wasze dłonie się spotkały w jednym miejscu. Wasz wzrok skupił się na sobie. Patrzyliście sobie głęboko w oczy. A potem to już....

________

CDN, no cóż mam zarąbisty pomysł na dalej. może będzie +18. a więc ja wam życzę pomyślności w nowym roku, i wspomnę wam, że jednym z moich postanowień jest blog. mam zamiar w przyszłym roku częściej tu zaglądać. xoxo HAPPY NEW YEAR

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 6.

Minęły dwa sygnały. Z słuchawki było słychać zachrypnięty głoś Harrego.
An: oj sorry chyba pomyliłam się.
H: nie, nie jeśli to ty Anto to dobrze dzwonisz, po prostu odebrałem bo Zayn nie może w tym momencie. Ale przekaże jemu, że dzwoniłaś.
An: będę wdzięczna.
Odłożyłaś telefon na komodę i poszłaś wziąć szybki prysznic. W tym czasie twój telefon znowu dzwonił. Za drugim razem przyniosła ci do łazienki Ada, bo miała dość tego dzwonienia.
Z:cześć, chyba jestem zbyt nachalny. Cały czas się zdzwonić nie możemy.
An: no chyba coś było nam nie pisane.
Z: dzwonię, bo chciałem się spotkać z tobą.
An: widzę, że zawładnęłam twoimi myślami.
Z: nie tylko, sercem też.
An:co ja mogę tobie na to poradzić ?
Z: jutro o 12 przyjadę po ciebie.
An: a znasz adres?
Z: nie, ale i tak go zdobędę.
An:Tomek dobra rada.
Z: co?
An: nic, nic. Tylko się z ciebie naśmiewam. Wyjdzie jeszcze, że jutro będziesz o mnie wszystko wiedział od Toma.
Z: opłaca się znać twojego brata.
An: dla ciebie tak.
Z: to co jutro o 12 będę po ciebie.
An: aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! - właśnie wleciał ci telefon pod prysznic.
Z: co się stało?
An: nic, nic. Tylko trochę telefon zamoczyłam. Bo tak jakby jestem pod prysznicem.
Z:tak jakby jesteś naga? To może ja zaraz będę ?
An: musisz się nacieszyć wczorajszym seksem, przykro mi szybko się nie powtórzy. Do łatwych to ja nie należę.
Z: no cóż, przeżyję. Jutro się widzimy. Do zobaczenia!
An: paaaa!

Byłaś padnięta, a zarazem przepełniona uczuciami. Miałaś małe latające motyle w brzuchu. Z tych wszystkich emocji nie mogłaś zasnąć, bo już chciałaś kolejny dzień.

Gdy wstałaś o 10 w domu już nie było Ady, pewnie jeszcze nie wróciła od Harrego. Biedna zakochała się. Zjadłaś płatki z jogurtem truskawkowym. Ruszyłaś w kierunku szafy. Chyba 10 min zastanawiałaś w co się ubrać. W końcu zdecydowałaś się na czarne rurki i koszulę dżinsową ze złotymi dżetami na kołnierzyku. Poszłaś do łazienki. Umyłaś, wysuszyłaś i wystylizowałaś włosy. Swoje rzęsy pociągnęłaś delikatnie maskarą. Na policzki nałożyłaś róż, by podkreślić kości policzkowe, dzisiaj wybrałaś błyszczyk. Wolałaś być dziewczęca, a nie pociągająca, bo nie wiadomo co siedzi w główce Zaynowi. Wybiła równo 12, na twoim iPhonie pojawiłaś się nowa wiadomość "czekam z niecierpliwością na dole" ubrałaś szybko czarne Vansy, sięgnęłaś po również czarną torebkę i zamknęłaś za sobą drzwi. Na dole czekał na ciebie wysoki mulat z bukietem czerwonych róż. Przywitałaś go nieśmiałym pocałunkiem w policzek, ale on ruszył twarzą specjalnie i trafiłaś w jego zmysłowe usta.


____________

postaram się w tym roku napisać coś jeszcze. mam ochotę przejść do pewnego wydarzenia co odmieni los bohaterów, ale najpierw musi być przed nimi jeszcze długa droga. see you later xoxo

poniedziałek, 24 grudnia 2012

#important

Mam kompletny brak pomysłu, jak i czasu oraz dostępu do komputera, jeszcze w tym roku zapowiada się nowy rozdział. Na razie chcę wam życzyć zdrowych i WESOŁYCH ŚWIĄT! <3

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 5.

*oczami Zayna*

No tak było zajebiście, ale co z tego, że nie mam z nią żadnego kontaktu. Ona jest taka idealna, cholera. Muszę znaleźć do niej jakiś numer, cokolwiek. Chwila, przecież ona coś mówiła, że dostanę jej numer od jej brata. No tak przecież to siostra Tom'a. Jestem genialny. Teraz znaleźć telefon w tym burdelu. Ku*wa przecież wskoczyłem wczoraj w ciuchach do basenu, a telefon miałem w kieszeni.

Z: Louis pożycz telefon muszę zadzwonić, a mój wczoraj zdechł - krzyczał na cały dom.
Lou: ciszej, głowa mnie boli. Telefon leży gdzieś tam na stoliku.

Z: no cześć Tom, mam prośbę, mógłbyś mi wysłać numer twojej siostry, czekaj jak ona miała na imię, no wiesz Anto. Proszę muszę się z nią skontaktować. Wczoraj skradł bardzo ważną część mojego świata. A dokładnie to jeden organ.
T: słyszę, że ktoś się tu zakochał, pewnie to notuj. Tylko jedna uwaga nie skrzywdź jej jak twój poprzednik, bo wiem gdzie mieszkasz i to ja ciebie wtedy skrzywdzę.

*oczami Anto*


Jak rzuciłaś się do łóżka automatycznie zasnęłaś jak tylko wstałaś, pokręciłaś się trochę po domu, ale dłużej nie mogłaś wytrzymać więc sięgnęłaś po buty do biegania, ubrałaś jakieś leginsy i narzuciłaś na siebie szarą bluzę nike. Wzięłaś iPoda i trzasnęłaś drzwiami. Poszłaś pobiegać w okolicy. Zawsze dawało ci to na tyle spokoju by spokojnie poukładać sobie wszystko w głowie. Biegałaś po parku, patrząc na tych wszystkich zakochańców. Z jednej strony było ci dobrze, bo ten idealny chłopak cię nie zranił, a z drogiej było ci źle bo liczyłaś na coś więcej z jego strony, a zresztą przypominał ci się twój były.

*oczami Zayna*

Kurde dzwonię po raz kolejny, a nawet nie odbierze. Może nie ma co się nakręcać, bo gdzieś wyszła albo śpi, jednak była wczoraj impreza, wypadałoby odespać, za godzinę spróbuję.

*oczami Anto*

Wróciłaś do domu zmęczona po dwu godzinnym wysiłku, postawiłaś wszystko na jedną kartę. Albo się odezwie w ciągu dwóch dni albo sama się za to zabierzesz. Spojrzałaś na telefon, a tam 10 nieodebranych połączeń i trzy wiadomości nagrane na sekretarkę. Włączyłaś pocztę głosową i wsłuchałaś się w wiadomość - Cześć, to ja Zayn. No wiesz, pamiętasz wczorajszą noc. Myślałem dużo nad tym wszystkim co się wydarzyło i chciałbym się z tobą spotkać. Jak tylko możesz to się odezwij będę czekać - słuchając tego przypłynęło do ciebie ogromne szczęście.
An: słuchaj co się stało, wczoraj pamiętasz tego Zayna, taki mulat, zresztą wiesz, bo ty ich tam znasz i wiesz co się wydarzyło między nami. Ogólnie mnie to bolało co się stało, bo nigdy się tak nie zachowywałam, ale on jest idealny i się do mnie odezwał, pomimo tego, że nie dałam mu swojego numeru. Rozumiesz to ? Zależy mu, słuchasz mnie czy nie ?
Ad: co ? nie tak szybko, tak jakby ja szybko mi kac nie przechodzi, nawet jakbym nie wiadomo co robiła.
An: w skrócie Zayn chce się ze mną spotkać.
Ad: dobra rozumiem, to zadzwoń do niego i się umów żaden problem, ja cię teraz sorry, ale idę się położyć albo najpierw do Harrego zadzwonię.
An: jak zawsze pomocna Ada.

Gdy zostałaś sama sięgnęłaś po telefon i wybrałaś jego numer. Minęły dwa sygnały, już się chciałaś rozłączać.


_______________

tak, tak, tak CDN, fajnie, że jest już ponad 1000 odsłon na to czekałam i dlatego na spontanie napisałam kolejny rozdział. liczę na komentarze, bo naprawdę miło zobaczyć w komentarzach co sądzicie o blogu. postaram się jutro albo w ciągu tego tygodnia napisać, a jak nie to za tydzień w sobotę.  xoxo

piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 4.

N: oj, to ja wam nie przeszkadzam gołąbeczki, ale właśnie impreza się skończyła i tak trochę Louisa nie możemy ruszyć z kanapy, i pomoc by się przydała, ale w jesteście zajęci sobą więc nie było pytanie, a więc ja ten tego już idę i nic nie widziałem, dobranoc - mówił jednym ciągiem jak potłuczony.
An: on zawsze tak gada?
Z: tak to znaczy jak ?
An: no wiesz jednym cięgiem i bez zastanowienia.
Z: no wiesz on tylko myśli jak chce coś zjeść, sorry on nie myśli, on zje co popadnie.
Po tych słowach wybuchliście śmiechem. Tą imprezę zaliczyłaś do jak najbardziej udanych, choćby ze względu na to, że zdążyłaś zapomnieć o tym co cię ostatnio spotkało. Zasnęliście nadzy i wtuleni w siebie, tylko przykryci jedną cienką kołdrą. 

Nazajutrz obudził cię dźwięk odkurzacza, lekko rozkojarzona nie wiedziałaś co się dzieje. Byłaś w nieswoim pomieszczeniu, słyszałaś dźwięk odkurzacza i w dodatku obok ciebie leżał nagi chłopak. Jedyne co pamiętałaś, to to, że nie źle zabalowałaś, może nie tyle, że pamiętałaś co po prostu czułaś ogromnego kaca.

*oczami Zayna*

Obudziłem się i to jak zwykle przez chłopaków, bo muszą się tłuc na dole. Pierwsze co zobaczyłem tego cudownego poranka, to dziewczynę o pięknych brązowych oczach, długich falowanych włosach no i pięknych piersiach.
Z: cześć ślicznotko - próbowałem zacząć jakoś tę rozmowę, ale ona chyba nie była chętna do pogaduszek.
An: zadam ci kilka pytań, wystarczy, że mi odpowiesz, a będę szczęśliwa.
Z: zamieniam się w słuch.
An: co robiliśmy zeszłej nocy? czemu tu jestem? skąd się znamy?
Z: pierwsze to raczej się domyślasz - pokazuje na leżącą, zużytą gumkę obok łóżka -  drugie to przyszłaś z bratem i przyjaciółką na naszą imprezę, a znamy się stąd, że przegadaliśmy całą noc.
An: fakt, moja przyjaciółka, pewnie jak zwykle zalała się w trupa. Wiesz gdzie może być?
Z: zapewne z sypialni Harrego, wczoraj ze sobą kręcili to może coś z tego wyszło.
An: a gdzie to dokładnie?
Z: trzecie drzwi na prawo.
An: dziękuję - mówiąc to ucałowała mnie w policzek i pozbierała swoje rzeczy oraz się ubrała - i przepraszam.
Z: nie masz za co, może zostawisz mi swój numer.
An: jak bardzo się postarasz to dostaniesz go od mojego brata - wychodząc się uśmiechnęła i tyle ją widziałem tego dnia.

*oczami Anto*

Boże przespałam się z Zaynem Malikiem, miałam tylko się wyluzować, przestać o nim myśleć, a wpakowałam się do czyjegoś łóżka, a najlepsze jest to, że niczego nie pamiętam. Te myśli chodziły ci po głowie, chciałaś jak najszybciej odnaleźć Adę i wrócić do domu. Czułaś się dziwnie z myślą, że tak bez żadnego uczucia zrobiłaś, to co zrobiłaś. Zapukałaś do drzwi i usłyszałaś zachrypnięty głos swojej przyjaciółki.
Ad: czego? nie przeszkadzać, jest środek nocy.
W tle słyszałaś też męski głos.
H: cii, spokojnie, możesz spać.
An: Ada jest po 12, ja muszę wracać do domu, chodź ze mną potrzebuję ciebie i to bardzo - mówiłaś to bardzo spokojnie.
Ad: jak to 12, przecież ja o 10 mam trening- wyleciała w samej bieliźnie z pokoju, całując cię na przywitanie w policzek.
An: może byś się ubrała, a trening to chyba już był.
Ad: no fakt, zapewne sobie poradzili beze mnie, teraz ty jesteś ważniejsza, daj mi minutkę i jestem gotowa.
Zamknęła przed tobą drzwi i zaczęła się ubierać, a na dodatek żegnać z Harrym.


Gdy opuściłyście posiadłość tych pięciu chłopaków, wsiadłyście do taksówki i zaczęłyście rozmawiać.
Ad: wiesz jaki ten Harry jest niesamowity, ma 18 lat, a te mięśnie, te dołeczki i wgl tam też jest całkiem, całkiem, a nawet bardzo dobrze,
An: jakoś nie mam ochoty na takie pogaduszki.
Ad: a ty z Zaynem tego ?
An: tak i ku*wa źle się z tym czuję, ja nie umiem tak o, po prostu, dla mnie to jest uczucie, a nie tylko jeden raz, nie umiem tak jak ty.
Ad: ktoś mówi, że żyje chwilą, a przejmuje się takimi rzeczami.
An: może masz rację.
Ad: nie może, a na pewno. A co ci powiedział na pożegnanie.
An: chciał mój numer.
Ad: a dałaś mu ?
An: nie, niech się postara, brata mojego zna, a mój brat ma raczej mój numer.

Jak weszłaś do domu automatycznie walnęłaś się na swoim łóżku, nawet nie chciało ci się rozbierać. Chciałaś iść spać, ale zadzwonił do ciebie telefon, w głębi duszy myślałaś, że to on, a to tylko jakaś reklama nowej umowy.

piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 3.

+18 Cały czas nie schodziliście z parkietu. Powoli jego ręce wędrowały w dół, akurat była wolniejsza piosenka kiedy wylądowały na twoich pośladkach.
An: nie zapędzaj się tak bad boyu.
Z: przepraszam, że cię uraziłem.
An: nie pierdol tylko tańcz.
Tańcząc z Zayem czułaś się swobodnie i beztrosko. Nie liczyło się dla ciebie nic, teraz kiedy byłaś kompletnie pijana wszystko się mogło zdarzyć. Twoja przyjaciółka, w tym momencie romansowała z Harrym. A ciebie przechodziły bardzo przyjemne dreszcze. Każdy jego dotyk powodował, że emocje w tobie buzowały. W brzuchu czułaś motylki, tak jak za pierwszym razem gdy ujrzałaś swojego byłego. Gdy skończyła się twoja ulubiona piosenka 'Asaf Avidan - One Day' znowu poszliście do baru. Wzięliście to samo co wcześniej, usiedliście nawet na tej samej kanapie. Zaczęliście rozmawiać, gdy mówiliście o swoich niedawno pokończonych związkach, on położył swoja dłoń na twoim kolanie i zaczął powoli się do ciebie przybliżać. Lekko musnął twoje usta, a twoje myśli były już daleko w krainie miłości i szczęścia. Potem to już były gorące pocałunki niczym w simsach. Nagle przyszedł do was pijany Louis.
Lou: no ładnie, ładnie gołąbeczki. A widzieliście gdzieś mojego gołąbeczka?
Z: tam stoi i gada z Liamem. Człowieku radzę ci się otrząsnąć, bo jutro będziesz cierpiał.
Obrócił się do was plecami i poszedł w kierunku Eleanor.
Z: no to jesteśmy sami.
An: oprócz kilkudziesięciu innych osób.
Z: wiem gdzie będziemy sami, zaufaj mi.
Jego głos był taki przekonując, że gdyby mówił skoczmy razem z 11 piętra to byś to zrobiła. Pociągnął cię za rękę i już po chwili byliście na tyłach domu. Tam był ogromny basen napełniony wodą.
Z: więc co mała, chyba dawno się nie kąpałem, może razem to zrobimy - wziął cię na ręce i razem wskoczyliście do wody.
An: idioto, moja sukienka, moje włosy! Rozmazałam się!?
Z: ślicznotko, dalej jesteś idealna i twój makijaż jest w nienaruszonym stanie.
Przypłynął do ciebie i zaczął bardzo namiętnie całować. Jego ręka jeździła po twoich plecach.
An: Zayn wiesz co, trochę mi zimno.
Z: dobra, dobra, to chodź na górę dam ci coś do przebrania.
Jak weszliście do środka, towarzystwo powoli zaczęło się wykruszać, ale ty się tym nie przejmowałaś w tej chwili, bo jak najszybciej chciałaś się przebrać w suche rzeczy. Wchodząc po schodach Zayn patrzył cały czas na twoją pupę, którą jak zawsze lekko kręciłaś. Po chwili byliście już w jego pokoju. Otworzył szafę i wyjął z niej jakieś czerwone spodenki koszykarskie, a do tego czarną koszulkę. Dał ci to do ręki i czekał na twoją reakcję, ty nawet nie pomyślałaś i zaczęłaś się przy nim przebierać. Ściągnęłaś sukienki i stałaś w samej bieliźnie.
Z: myślę, że do twarzy jest tobie jak jesteś nieubrana, jeszcze lepiej by było gdybyś w ogóle nic nie miała, bo masz taki idealny tyłek i piersi.
An: a ja myślę, że masz chyba na mnie ochotę.
Z: nie, skądże taki pomysł - zawstydził się.
An: wyczuwam sarkazm w twoich słowach.
Z: no może trochę, ale nie dużo.
An: dobra jestem gotowa, idziemy na dół?
Z: a pozwolisz mi się też przebrać.
An: no nie wiem, nie wiem.
Zayn nie czekał na twoją odpowiedź, po prostu ściągnął koszulkę, a ty ujrzałaś jego nagi tors. Jego brzuszek był idealny, nawet miał lepszy kaloryferek niz twój były.
Z: a ty co się tak patrzysz?
An: może dlatego, że ujrzała przed sobą anioła.
Nie czekałaś na jego reakcję po prostu rzuciłaś się na niego, zdjęłaś jego spodnie, a on koszulkę co miałaś na sobie. Po kolei leciały kolejne części garderoby. Złapał cię za biodra i powoli przystawił do ściany, całował twój nagi dekolt, twoje obojczyki, twoje piersi. Po chwil przeszliście na łóżko, wtedy delikatnymi ruchami wszedł w ciebie. Cały czas przyspieszał, już czułaś jak dochodzisz do raju, ale on nie przestawał, jęczałaś, bo już czułaś, że zaraz dojdziesz, ale Zayn nie ustawał i lekko dyszał, już nie wytrzymywałaś i wtedy on doszedł. Oboje opadliście na łóżko. Leżeliście całkiem nadzy na jego łóżku, nie przykryci żadna kołdrą i do pokoju wszedł wam Niall.


_________

Tak jak mówiłam +18, z tego wyszło. Jeszcze dzisiaj postaram się dodać rozdział 4, ale nie obiecuję. ;**

czwartek, 15 listopada 2012

#kochani!

Wiem, że nie ma mnie tu ponad tydzień, wiecie nauka, ale jutro nadrobię to dwoma rozdziałami i może do tego trzeci napiszę w sobotę. :*

czwartek, 8 listopada 2012

#info

Miałam w planach dodać nowy rozdział na weekend, ale nie ma mnie w domu, więc nie dam rady.
I'm sorry.

wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 2.

Jadąc taksówką Ada całą drogę opowiadała tobie o tych chłopakach. Gadała jak potłuczona o ich datach urodzenia, miastach rodzinnych, o różnych sytuacjach z wywiadów, opisywała ich wygląd.
An: jest jakaś rzecz, której ty o nich nie wiesz?
Ad: nie, chociaż czekaj nie znam ich numerów telefonu, ale dzisiaj to zmienię.
An: nie skomentuję tego.
W waszą rozmowę wtrącił się taksówkarz informując, że jesteście na miejscu. Zapłaciłaś za transport, a Ada wychodząc z taksówki o mały włos nie zabiła się, potykając o własne nogi. 
T: brawo dziewczyno! Już na imprezę przyjeżdżasz pijana.
An: a może tak jakieś cześć. Miło cię widzieć siostro albo coś w tym stylu.
T: ano wypadało by siostrzyczko.
Ad: a tak na marginesie nic nie piłam, tylko to wina tej taksówki.
Popatrzyliście sobie w oczy i równocześnie wybuchliście śmiechem.
Ad: mówcie sobie co chcecie, ale ja to dopiero zabaluję, stoimy tutaj czy wchodzimy do środka?
Idąc do drzwi Ada, złapała cię za rękę żeby nie zaczęła wariować jak pozna się z chłopakami. Tom zadzwonił trzy razy dzwonkiem, a po chwili drzwi otworzył uroczy, blondasek.
N: hello Tom. Widzę, że przyprowadziłeś urocze dziewczyny. Miło mi jestem Niall.
T: ta brzydsza - pokazuje na ciebie - to moja siostra Anto, a ta druga to jej przyjaciółka Ada.
N: no, no ładnie to tak kłamać? - zwraca się do Toma - śliczna jesteś i nie słuchaj tego idioty.
An: przyzwyczaiłam się już, on też wcale nie jest za piękny.
N: *śmiech* wchodźcie do środka, impreza się rozkręca, a ty Ada może czegoś się napijesz?
Ad: z chęcią.
Niall poszedł w kierunku baru razem z Adą, a Tom przywołał resztę chłopaków z zespołu.
T: jak obiecałem to jest moja siostra Anto.
An: hej, hej miło was poznać - mówiłaś podając każdemu rękę, tylko pijany już Louis rzucił się na ciebie tuląc.
Li: chodź Lou, bo zaraz czegoś będziesz żałować, patrz tam stoi El. Przepraszamy za kolegę, ale on ma tak zawsze - mówił ciągnąc za sobą Louisa.
Razem z nim poszedł Tom i Harry. Zostałaś sama z Zaynem. - hmm... ładny, przystojny, zadbany, ten zarost i te tatuaże na ręku po prostu ideał-mówiłaś sobie w myślach.
Z: no więc ja jestem Zayn. Ten najprzystojniejszy w zespole.
An: I chyba najskromniejszy.
Z: to też. Napijesz się czegoś?
An: a co proponujesz?
Z: dla takiej delikatnej, eleganckiej dziewczyny polecam martini.
An: przyjmuję propozycję - na twojej twarzy zaczął pojawiać się dawny uśmiech.
Z: uroczy masz uśmiech. Powinnaś go częściej okazywać.
An: wolę zachować go dla wyjątkowych osób.
Z: czuję się zaszczycony w takim razie.
An: w twoich słowach wyczuwam nutkę podrywu.
Z: mam tylko nadzieję, że nie masz nikogo.
An: rozstałam się z chłopakiem wczoraj, ale to długa historia.
Z: mamy cały wieczór.
An: dobra, dobra. To idziemy na te drinki?
Z: no to usiądź tu, a ja pójdę po nie - podchodzi do wynajętego barmana - dwa razy martini - oczekując oparł się plecami o bar i zaczął spoglądać na Anto.
B: co jak co, ale dziewczyna cudowna. Idealna figura, długie nogi, ten biust i ...
Z: tyłek dobrej firmy - sięga po drinki i idzie w kierunku nowo poznanej dziewczyny - już jestem.
Sącząc kolejne drinki rozplątał ci się język. Opowiadałaś o swoim byłym, o dzieciństwie, o Polsce, Austrii, o planach na przyszłość.. Po trzech kolejkach ruszyliście na parkiet.


_____

możecie się spodziewać w kolejnym rozdziale +18.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 1.

Próbowałaś się pozbierać po rozstaniu z chłopakiem. Twoja przyjaciółka w takich chwilach jest przy tobie i tym razem nie zawiodzi. Chciałaś zapomnieć o tym niewiernym chłopaku, ale był tak bliski twojemu sercu, że to było ciężkie zadanie. Obie siedziały w salonie, na ogromnym, kremowym narożniku.
Ad: może obejrzymy jakiś film? Albo wiesz co, pójdę po nasze ulubione, różowe wino.
An: jestem za tym drugim i przynieś z łazienki chusteczki - mówiłaś przez łzy.
Po chwili w salonie ponownie pojawiła się Ada z chusteczkami, dwoma kieliszkami i butelkę wina.
Ad: no to wypijmy za tych sku**ieli, co nas ranią przy każdej napotkanej okazji, by im ch*je poodpadały.
An: wiesz za co się kocham? za to, że jesteś bezpośrednia i wiesz co masz powiedzieć.
Ad: no wiem, wiem, ale pomyśl ilu jest jeszcze facetów na tym świecie. Przecież twój brat tu trochę mieszka ma kontakty i w ogóle, może zna kogoś równie.. - w tym momencie Tosia jej przerwała.
An: przystojnego, romantycznego i ... niewiernego.
Ad: nie miałam tego na myśli.
Po chwili Antonina dostaje sms-a od brata Tomka. *moi koledzy, wiesz ci co mają ten zespół. dobra nieważne. robią dzisiaj imprezę u siebie w domu. może chcecie się rozerwać, kogoś poznać, zapomnieć o tym co było? (adres imprezy)*
An: Tom napisał, że jest impreza u jakiś kolesi, może pójdziemy. Nie warto tracić życia na takich debili. Raz się żyje, to co idziemy?
Ad: mądra dziewczynka. No to trzeba się uszykować. Myślisz, że będą jacyś przystojniacy?
An: coś wspominał, że to u jakiś chłopaków ze znanego zespołu. Jaką oni mają nazwę. One Erection? Nie, nie... One Direction.
Ad: aaaaaaaaaaaaaaaa! żartujesz ?
An: wiesz, że ja nigdy nie żartuję.
Ad: nie no dziewczyno my musimy tam iść, ja chcę ich poznać. Wyobraź sobie takiego Harrego Stylesa w loczkach z tymi dołeczkami albo Louisa z tym niewinnym uśmieszkiem, albo Nialla takiego co ciągle je....
An: dobra skończyłaś już gadać?
Ad: nie.
An: no to masz pecha. ja idę się ubierać.
Zabrałyście się za przygotowanie do imprezy. Makijaż, włosy, ciuchy, itd. Ubrałaś piękną, czarną sukienkę, do tego buty w tym samym kolorze oraz torebkę od Chanel i jedną bransoletkę (KLIK), a Adrianna miętową spódniczkę, czarny gorset i czarne buty, kopertówkę w tym samym kolorze, i do tego bransoletkę srebrną z miętowym akcentem (KLIK). Obie pofalowałyście włosy, nałożyłyście delikatny makijaż i mogłyście iść podbijać serca wszystkich mężczyzn tego świata. Gotowe wyszłyście z mieszkania, taksówka była już po domem. Wsiadłyście w nią i zmierzałyście w wyznaczonym kierunku. Nie liczyłaś na podryw, chciałaś się tylko wyszumieć.

#bohaterowie

Antonina Kowalska - główna bohaterka. Ma 19 lat. Urodziła się w Polsce. Od 4 do 10 roku życia mieszkała w Austrii w Innsbrucku. Studentka architektury wnętrz. Uwielbia modę i muzykę, gra na pianinie. Przez 6 lat tańczyła hip-hop ze swoją przyjaciółką. Zna polski, angielski, niemiecki, hiszpański i francuski. Jest bardzo odważna i wyznaje zasadę raz się żyje. Pochodzi z bardzo bogatej rodzinny. Ma starszego brata w Londynie, cztery młodsze siostry i dwóch młodszych braci.

Adrianna Nowak - najlepsza przyjaciółka Antosi. Urodziła się również w Poslce. Wyjechała do Londynu na studia tak jak główna bohaterka. Zna polski, angielski, francuski oraz umie porozumieć się po niemiecku. Studentka prawa. Tańczy od dziecka i uwielbia to robić.

Zayn Malik - główny bohater. Członek zespołu One Direction. Ma świetny głos. W wolnym czasie lubi malować. Urodził się w Bradford. Jego tata jest pakistańczykiem, a mama angielką. Wyznaje Islam. Bardzo dba o swój wygląd, a jego ciało zdobią tatuaże. Ma trzy siostry.

Harry Styles - członek One Direction, najmłodszy w zespole. Uważany za fliraciarza. Dziewczyny uwielbiają go za dołeczki i loczki.

Liam Payne - członek One Direction. Właśnie rozstał się z Danielle Peazer. Ogólnie uważany za tatę tego boys bandu.

Louis Tomlinson - członek One Direction, w zespole jest najstarszy. Bardzo sobie lubi żartować z młodszych kolegów. Ma dziewczynę Eleanor Calder.

Niall Horan - członek One Direction. Uważany za największego żarłoka. Często wysłuchuje żarty na temat swojego apetytu. Jako jedyny pochodzi z Irlandii.

#hello!

Na tym blogu znajdziecie opowiadanie o Zaynie z One Direction